Justin
Wziąłem kolejngo łyka piwa rozglądając sie po małym barze. Nic nadzwyczajnego. Jak wszedzie kilka najebanych facetow przy jednym stoliku, przegrywajacych właśnie swoje ostatnie pieniądze w zakładach i sliniacych sie na wszystko co sie tylko rusza. Wysoki facet za barem uporczywie szorujacy czyste juz szklanki. Para siedząca w koncie zajeta wymienianiem śliny. Ruszyłem dalej wzrokiem az zatrzymałem się na blondwlosej dziewczynie siedzącej pod oknem, która badawczo mi sie przygladala. Gdy tylko zorientowała sie, że tez na nią patrze szybko odwrocila wzrok na widok za oknem. Uśmiechnąłem sie, a może ta noc jednak nie bedzie taka nudna? Wygląda na grzeczna dziewczynke ale po jej wzroku mozna stwierdzic ze cos sie w niej kryje.
Zaintrygowany tajemnicza blondynka już wstaje, żeby do niej podejsc gdy nagle slysze krzyk z wejscia.
-Yo Bieber!- Butler podszedl i poklepal mnie po ramieniu na przywitanie siadajac obok i automatycznie ciagnac mnie z powrotem na siedzenie.-kurwa nie uwierzysz co sie stało- nie sluchalem go gdy wygłaszał monolog na temat tego jakiego znowu miał pecha. Mialem ciekawszy obiekt a mianowicie dziewczyne ktora teraz zaciecie cos wypisywala na telefonie. Zamrugalem szybko gdy przyjaciel pomachal mi reka przed twarza. Spojrzalem na niego poprawiajac sie na siedzeniu.
-Czy ty mnie w ogole sluchasz?-przewrocilem oczami
-Ta-znowu chcialem zerknac na nią ale napotkałem tylko puste siedzenie, zmarszczylem brwi i rozejrzalem sie ale nigdzie jej nie było. Wzruszylem po chwili lekko ramionami i dopilem piwo zaraz o niej zapominając gdy chlopak zaczął znowu gadac.
**
Nie sprawdziłam błędów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz